![]() ![]() 2010-09-16 17:13:26 >> Powrót...? Po tak długim czasie, będąc z dala od naszego pieknego kraju Polską zwanego i zmieniając całkowicie jeden etap mojego zycia w drugi, przypomniałam sobie nagle, że przeciez kiedyś było takie miejsce w tej intrnetowej plątaninie stron www, które należało kiedyś do mnie. I oto jestem:) Czy pomysł odkurzenia tego miejsca przyjmie sie na dobre-zobaczymy :) Od 3 miesięcy moim ulubionym powiedzeniem jest: Nawet najdluższe studia kiedys się kończą" ( Wpajam to mojej młodszej, która stoi przed ważnym wyborem życiowym, a nie chciałaby utonąć w księgach, jak jej starsza siostra). Bo, chociaż nie wierzyłam, ze ten moment kiedykolwiek nadejdzie, oto stało się faktem- moje 6-letnie studia medyczne dobiegły końca. Od końca czerwca ciągle oswajam się z tą myśla, dojrzewam do niej i, jak na filmie, przed lustrem ćwiczę zdanie: "Jestem lekarzem". Jeszcze nie rpzechodzi przez gardłó tak lettko. I jeszcze gdzieś w glowie rodzi się obawa-czy ktoś mnie z tej drodzi nie zawróci? Czy już nie ma zadnej rpzeszkody po dordze, która mogła by zniweczyć te długie trudy? Otóz jest, zawsze jest. Tak jak droga do sukcesu jest zawsze w budowie. Chociaż może o tym co jeszcze na mojej drodze LEPiej nie mówić... Przyjdzie taki moemnt, że trzeba będzie się z tym zmierzyć i to zrobię. Ale jeszcze teraz-cieszę się ostatnimi wakacjami:) Które od końca lipca upływaja mi na zachód od Odry...:) skomentuj (3) 2009-12-03 15:07:05 >> Studiowo i jeszcze-nie-świątecznie Grudzień. Ostatni rok studiów. Nawet się nie obejrzałam i już dwa miesiące z niego przeleciały. O tym gdzie przeleciało pięć lat nawet się nie zastanawiam ;-) Coraz bliżej tego, na co się kiedyś tak bardzo czekało i nie sądziło, że to w końcu nastąpi ;) A im jest bliżej tym więcej obaw i stresu. Blokowy system zajęć sprawił, żę chociaż już prawie 2/3 semestru za nami to książki prawie nietknięte leżą. Chociaż tyle egzaminów co nigdy, a czas pędzi jak oszalały to jakoś nic sobie człowiek z tego nie robi! Dobrze, że już uczelnia wyciągnęła do nas swoje obrzydliwe macki i wylosowała nam egzaminatorów, bo by motywacji już w ogóle nie było. A losowanie-jak zwykle nietrafione :/ Mogłó być wprawdzie jeszcze gorzej (...?), ale nie podoba mi się moja sytuacja z jakże ukochanej mi pediatrii. Naiwnie wierzę, że nie ma tego złego i ten kpniak od losu nie bedzie zbyt bolesny, a przyda się w życiu na przyszłość. A grudzień? Tak długo i mocno zapierałam się na atakujące zewsząd choinki i bublowate światełeczka, że teraz ciężko mi dopuścić to do świadomości, choćbym chciała! Obecnie jestem na etapie zalewania się 'christmasowymi przebojami' -dzwoneczki i G. Michael bez ustanku płyną z głośnika ;) Grudniowe, mroźne pozdrowienia! :) skomentuj (0) 2009-08-12 22:31:19 >> :) Kochani!!!! To naprawdę szybka notka ;-) Po ponad miesiącu pracy i siedzeniu w mieście-wyjeżdżam! Gdzieś by indziej jak w góry i to te, które kocham najbardziej- Bieszczady :))) Jadę ładować bateryjki :) Pozdrawiam Was serdecznie :) skomentuj (0) 2009-07-06 13:39:34 >> "może i dobrze, że człowiek nie wie co go czeka..." :)
Jak widać po tytule- świat wg Nohavicy zadomowił się na dobre :) Ostatnie tygodnie, a moze raczej miesiace pamietam jak przez mgłę. Świadomie przeżyłam luty tego roku, a potem gdzieś pamięć mi się urywa. Co robiłam przez 4 miesiące, które w głowie zapisały się tylko pojedynczymi wspomnieniami? Głównie to chyba była nauka i nauka do czterech egzaminów. A między tym nauka ;), jakieś konferencje studenckie i przygotowania do nich, Klinika :) Same przyjemności jednym słowem;) Z dniem dzisiejszym nareszcie zakończyłam tą 4-miesięczną 4-egzaminową sesję!!! A myślałam, że to nigdy już nie nastąpi. Niekończący się pochód Klinik, opasłych tomisk, Profesorów i wszelkiej maści adiunktów, stresss... Pod każdymi drzwiami poczucie totalnej niewiedzy i bezradności i ciągle obijające się pytanie: co ja robiłam przez te X dni?! I tak w kółko... skomentuj (1) 2009-06-14 23:23:35 >> wieści z frontu Tego oto 14 czerwca donoszę, że od tygodnia (prawie) stan sesji wynosi 3:0 z korzyścią dla mnie ;) Pierwszego dnia sesji trzeci egzamin odbył się w bardzo przyjemnej atmosferze i zakończył się sukcesem :) Teraz, po tygodniu odpoczywania (kino, zakupy, muzyka, praca ... ok nie tylko odpoczywania ;) najwyższa pora zabrać się do intensywnych randek z matką, królową nauk medycznych- interną ! Bleh ;p Ciągle przekładam to na "od jutra". Chyba pora przestać przekładać... bo inaczej mnie przełożą... To ide się wyspać, a od jutra ... ;-) A w wolnej chwili oczywiście Trójka, a w niej Balonik co rano i w sobote na LP3 :) A na rozweselenie dwupłytowy "Świat wg Nohavicy" :) Ten tydzień sponsoruje "Na stacji Jerzego z Podebrad" :) skomentuj (0) 2009-05-16 22:46:18 >> come back do normy Po chwilowym czasie oderwania i lewitowania gdzieś wysoko, z głową w chmurach, melduję powrót do rzeczywistości. Spadłam z hukiem z wysokości, pokiereszowałam sobie kości... i obiecuję sobie wiecej nie podnosić się ponad powierzchnię chodnika. Nie warto się od niego odrywać- upadki sa zbyt bolesne :/ Co nie znaczy, ze zamierzam się czolgac po gruncie! O nie!. Głowa do góry, pierś do przodu- i heja!! Przez chwile tylko poczołgam się po gruncie, zbierając rzeczy, ktróre wypadły mi z kieszni jak spadłam... skomentuj (0) |
