![]() ![]() 2009-12-03 15:07:05 >> Studiowo i jeszcze-nie-świątecznie Grudzień. Ostatni rok studiów. Nawet się nie obejrzałam i już dwa miesiące z niego przeleciały. O tym gdzie przeleciało pięć lat nawet się nie zastanawiam ;-) Coraz bliżej tego, na co się kiedyś tak bardzo czekało i nie sądziło, że to w końcu nastąpi ;) A im jest bliżej tym więcej obaw i stresu. Blokowy system zajęć sprawił, żę chociaż już prawie 2/3 semestru za nami to książki prawie nietknięte leżą. Chociaż tyle egzaminów co nigdy, a czas pędzi jak oszalały to jakoś nic sobie człowiek z tego nie robi! Dobrze, że już uczelnia wyciągnęła do nas swoje obrzydliwe macki i wylosowała nam egzaminatorów, bo by motywacji już w ogóle nie było. A losowanie-jak zwykle nietrafione :/ Mogłó być wprawdzie jeszcze gorzej (...?), ale nie podoba mi się moja sytuacja z jakże ukochanej mi pediatrii. Naiwnie wierzę, że nie ma tego złego i ten kpniak od losu nie bedzie zbyt bolesny, a przyda się w życiu na przyszłość. A grudzień? Tak długo i mocno zapierałam się na atakujące zewsząd choinki i bublowate światełeczka, że teraz ciężko mi dopuścić to do świadomości, choćbym chciała! Obecnie jestem na etapie zalewania się 'christmasowymi przebojami' -dzwoneczki i G. Michael bez ustanku płyną z głośnika ;) Grudniowe, mroźne pozdrowienia! :) skomentuj (0) 2009-08-12 22:31:19 >> :) Kochani!!!! To naprawdę szybka notka ;-) Po ponad miesiącu pracy i siedzeniu w mieście-wyjeżdżam! Gdzieś by indziej jak w góry i to te, które kocham najbardziej- Bieszczady :))) Jadę ładować bateryjki :) Pozdrawiam Was serdecznie :) skomentuj (0) 2009-07-06 13:39:34 >> "może i dobrze, że człowiek nie wie co go czeka..." :)
Jak widać po tytule- świat wg Nohavicy zadomowił się na dobre :) Ostatnie tygodnie, a moze raczej miesiace pamietam jak przez mgłę. Świadomie przeżyłam luty tego roku, a potem gdzieś pamięć mi się urywa. Co robiłam przez 4 miesiące, które w głowie zapisały się tylko pojedynczymi wspomnieniami? Głównie to chyba była nauka i nauka do czterech egzaminów. A między tym nauka ;), jakieś konferencje studenckie i przygotowania do nich, Klinika :) Same przyjemności jednym słowem;) Z dniem dzisiejszym nareszcie zakończyłam tą 4-miesięczną 4-egzaminową sesję!!! A myślałam, że to nigdy już nie nastąpi. Niekończący się pochód Klinik, opasłych tomisk, Profesorów i wszelkiej maści adiunktów, stresss... Pod każdymi drzwiami poczucie totalnej niewiedzy i bezradności i ciągle obijające się pytanie: co ja robiłam przez te X dni?! I tak w kółko... skomentuj (1) 2009-06-14 23:23:35 >> wieści z frontu Tego oto 14 czerwca donoszę, że od tygodnia (prawie) stan sesji wynosi 3:0 z korzyścią dla mnie ;) Pierwszego dnia sesji trzeci egzamin odbył się w bardzo przyjemnej atmosferze i zakończył się sukcesem :) Teraz, po tygodniu odpoczywania (kino, zakupy, muzyka, praca ... ok nie tylko odpoczywania ;) najwyższa pora zabrać się do intensywnych randek z matką, królową nauk medycznych- interną ! Bleh ;p Ciągle przekładam to na "od jutra". Chyba pora przestać przekładać... bo inaczej mnie przełożą... To ide się wyspać, a od jutra ... ;-) A w wolnej chwili oczywiście Trójka, a w niej Balonik co rano i w sobote na LP3 :) A na rozweselenie dwupłytowy "Świat wg Nohavicy" :) Ten tydzień sponsoruje "Na stacji Jerzego z Podebrad" :) skomentuj (0) 2009-05-16 22:46:18 >> come back do normy Po chwilowym czasie oderwania i lewitowania gdzieś wysoko, z głową w chmurach, melduję powrót do rzeczywistości. Spadłam z hukiem z wysokości, pokiereszowałam sobie kości... i obiecuję sobie wiecej nie podnosić się ponad powierzchnię chodnika. Nie warto się od niego odrywać- upadki sa zbyt bolesne :/ Co nie znaczy, ze zamierzam się czolgac po gruncie! O nie!. Głowa do góry, pierś do przodu- i heja!! Przez chwile tylko poczołgam się po gruncie, zbierając rzeczy, ktróre wypadły mi z kieszni jak spadłam... skomentuj (0) 2009-05-08 18:55:13 >> :) Jak zwykle, nieodmiennie, odzywam się po długim czasie i, jak zwykle, wymawiam się brakiem czasu. Tym razem jednak nie tylko ;) Trwają przygotowania do kolejnego egzaminu. Trwają, ale nie bardzo energetycznie.. Ale temat świńskiej grypy przysosobiony ;) Wszak tyle pięknych rzeczy w około- maj, wiosna jak się patrzy ... :) Koniec marca i kwiecień minęły konferencyjnie- krakowsko-wrocławsko :) I to z sukcesem ;) Było też ślubnie- długa, fantastyczna zabawa do samego rana. I jak widać to był dobry początek do czegoś nowego :) Chyba w końcu zamykam pewien etap w życiu, żeby zacząć coś nowego, pozytywnego :) I bardzo mi z tym dobrze. Upływający czas sprawił, że na niektóre przeszłe wydarzenia patrzę już inaczej. Czas jednak ma działanie bezcenne ... :) A teraz? U progu nowego, na starym roku, ze starymi znajomymi (tak starymi, ze znamy się już jak wytarte buty, a jednak ciągle możemy się czymś zaskoczyć ;). Zajęcia powoli się kończą, sesja ciągła w toku. Ciągle 3 egzaminy do zdania :/ Dalej dyżury na ukochanym OPSie (przez chwilę zdradzanym z położnictwem ;), prace, konferencje. Czas leci, ale szczęśliwi czasu nie liczą... ;-) Może jednak zapoznam się bliżej z chorobami zakaźnymi...... skomentuj (1) |
